hc?c uciec od ?wiata, zosta?em kap?anem, M?j mistrz nakaza? mi zupe?ny spok?j. Trzydzie?ci lat z
Pierwszy ?nieg - G?owa lekka, Myj? sobie twarz.
?wiat rozpaczy i b?lu. Kwiaty kwitn? Nawet wtedy.
Melon - Jak dobrze Dba o siebie.
Podnosz? bambusow? ?aluzj? I wygl?dam na ?wiat - jaka zmiana! Niech kto spyta, co takiego ujrza?
Pierwszy ?wietlik. Nie odlatuj, To Issa.
Jednym ciosem rozwali?em jaskini? demona, Zmia?d?y?em w?ciek??, ?elazn? twarz Nady. Moje uszy ni
Nauczy? mnie tego Mistrz Oryu: Umys? mo?e sprowadzi? chorob?. Rozbi?em harf?, wyrzuci?em tykw? i
W oczach umiera ?wiat?o, s?uch S?abnie. Po powrocie do ?r?d?a Nie b?dzie mia?o znaczenia: Dzi?,
D???cy do satori przyprawiaj? mnie o md?o?ci! Ci, kt?rzy je osi?gn?li, dali si? oszuka?. Stary ?
Samotny w twierdzy g?r Drzemi? przy oknie. To nie zwyk?a rozmowa ods?ania Prawd?: Ten zapach ?l
Na ca?ej ziemi i w niebie Nie ma do?? miejsca na kij - B?oga Pustka. Witaj, trzystopowy Mieczu
wyk?uwa obraz oczy dewelopera pakiet doda dzi?!
Jak?e godny podziwu Ten, co nie my?li: "?ycie umyka", Gdy widzi b?yskawic?!
D?uga noc; Szmer wody M?wi, co my?l?.
Gwiazdy w stawie; Zn?w zimowa m?awka Marszczy wod?
Marzn?ca m?awka; Bezdenna, niesko?czona Samotno??.
Chru?ciana brama, Kt?rej zasuw? Ten oto ?limak.
Wieczorna mg?a; Gdy tak pomy?le? o tym, co by?o, Ale? to daleko!
Li?cie opadaj?, K?ad? si? jedne na drugich; Deszcz smaga deszcz.
edytor suszy zn?w leniw? oczn? to? bursztynowa noc
Wiatr cichnie, nieruchomiej? kwiaty; Krzyk ptaka, g?rska cisza si? pog??bia.
St?uczone lustro ju? nie b?dzie odbija?; Opad?emu kwiatu trudno b?dzie powr?ci? na ga???.
Opad?y kwiat Powraca na ga???? To by? motyl.